Artur do dnia wypadku był mężczyzną, który pracował, spotykał się z kolegami, dużo jeździł na rowerze, był lubiany przez kobiety. Był niezwykły, bo miał talent – naprawiał komputery. Przykładał ucho i wiedział:) W tym dniu otrzymał zlecenie. Nie chciał jechać. Nawet wspominał o tym, że może odwoła. Nie odwołał. Skończył pracę późno. Wysiadł na ostatnim przystanku – tu niedaleko domu. Szedł poboczem, lewą stroną. Droga była oświetlona. Został potrącony przez samochód. A dzisiaj? Mama siada przy nim i nie wierzy, że to jej syn. Inaczej pomaga się własnemu dziecku. Inaczej dba się o obcego człowieka. Pani Janina przez wiele lat jeździła za granicę – opiekowała się tam starszymi osobami. Pani Janina wspólnie z mężem, który jest po dwóch zawałach – opiekuje się synem. Nie jest łatwo. Cisza. Posiłki. Toaleta. Ćwiczenia. Bezradność kiedy nie mogę syna zrozumieć. Artur nie ma kontroli nad ciałem. Artur nie ma kontroli nad słowem. Oczywiście można żyć bez aparatu mowy…tylko jak? Skoro słowo mówione jest tym, który posługuje się zdecydowana większość społeczeństwa. Dlaczego Tobie o tym opowiadam? Bo w Tobie jedyna nadzieja. Twoja pomoc to dla mojego syna szansa na zajęcia z logopedą , neurologiem, rehabilitację. Być może następnym to Artur opowie Ci swoją historię…

 

WPŁAĆ DOWOLNĄ KWOTĘ NA RACHUNEK FUNDACJI MOC POMOCY 16 1020 5226 0000 6602 0635 0765 Z DOPISKIEM Artur Sęk
Facebook
Instagram