Moja babcia tworzyła razem z dziadkiem zgrany duet. Oboje byli pełni życia, uśmiechnięci, realizujący swoje młodzieńcze marzenia. Jednym z nich był domek w górach z pięknym ogrodem, który był oczkiem w głowie babci. Jego realizacja zajęła im 30 lat – kochali to miejsce tak jak otaczającą przyrodę… Babcia zawsze była miłośniczką zwierząt a ich los był dla niej tak ważny, że w domu swego czasu było 7 kotów i pies. Dokarmiała wszystkie koty w okolicy póki pozwalało jej na to zdrowie… Wszystko zmieniło się po śmierci dziadka… Babcia utraciła dawną iskrę w oku – coś w niej pękło i umarło bezpowrotnie. Niestety to był dopiero początek problemów, które pojawiły się po stracie dziadka. Dawne marzenie o domku w górach skończyło się jego sprzedażą z przyczyn finansowych, a babcia pogrążona w żałobie podupadała na zdrowiu. Oprócz demencji starczej i Alzheimera, nieszczęśliwy wypadek spowodował złamanie biodra, które w późniejszym czasie skończyło się amputacją nogi.

Nasza rodzina do tej pory mierzyła się z wieloma przeciwnościami losu – ja jestem niepełnosprawna od urodzenia – podczas pobytu w szpitalu doszło u mnie do zakażenia gronkowcem złocistym, co niestety ma swoje konsekwencje do teraz. Poruszam się przy użyciu kuli i dzięki wsparciu babci oraz mojej kochanej mamy, która walczyła o mnie przez całe życie, postanowiłam tym samym odwdzięczyć się mojej rodzinie. Mój mąż natomiast urodził się z wadą wrodzoną nogi i porusza się przy pomocy protezy. Razem wychowujemy trójkę malutkich dzieci i oboje pracujemy zawodowo, mimo swojej niepełnosprawności. Jednak nie mamy na tyle sił i możliwości, aby zająć się babcią, która wymaga opieki 24h/dobę. Moja mama zrezygnowała z pracy jako farmaceutka we wrocławskiej aptece, aby podjąć się pracy jako opiekun osób starszych za granicą oraz w późniejszym czasie zaopiekować się babcią. Każdy z nas pomagał tak jak potrafił, ale z dnia na dzień jej zdrowie fizyczne zaczęło przejmować też sferę psychiczną. Babcia stała się apatyczna, nie potrafiła znaleźć w sobie woli do działania a demencja starcza oraz Alzheimer spowodowały, że czuła się zagubiona. Bardzo Ją wszyscy kochamy i staramy się pomóc na tyle ile potrafimy. Niestety nie stać nas na stałą rehabilitację oraz wizyty u specjalistów dla babci. Wszystkie możliwe oszczędności zostały już wykorzystane i zbiórka jest naszą ostatnią deską ratunku. Będziemy ogromnie wdzięczna za każdą okazaną pomoc.

WPŁAĆ DOWOLONĄ KWOTĘ DLA Emilii
Facebook
Instagram