Kuba Standera, czyli jak zostałem piratem. Rozstałem się z nogą w 2017 roku. Był to bardzo toksyczny związek, z powodu wady wrodzonej definiujący moje życie od pierwszych dni. Rok przed amputacją osiągnąłem moje marzenie – polowałem na tuńczyki ze swojej łodzi w cieśninie Gibraltarskiej. Rozwijanie biznesu, realizacja marzeń – wszystko to musiałem oddać ze względu na postępującą deformację nogi, coraz większe problemy z chodzeniem i ciągły ból. Dość szokujący kontakt z lekarzami, akceptacja tego, że amputacja jest jedyną opcją. I wielki strach, jak to teraz będzie? Czy kiedykolwiek wrócę do aktywnego życia? Czy będę w stanie wrócić do życia nad wodą? Czy będzie mnie stać na luksus chodzenia na dwóch nogach? Proteza kosztuje przecież tyle co nowy samochód! Niewyobrażalne, że niepełnosprawnych ( z już przecież zredukowanymi możliwościami zarabiania) zmusza się do tak skandalicznego przepłacania za kilka metalowych części i kawałek włókna szklanego/węglowego. I tak co 2,3 czasem 4 lata, stajemy przed koniecznością zapłacenia kilkudziesięciu tysięcy za luksus … chodzenia. Rok po odebraniu pierwszej protezy ruszyłem rowerem do Północnej Afryki – udało się pokonać rowerem setki kilometrów Maroka, przejechać przez obrzeża Sahary aż pod granicę Mauretanii – żeby łowić ryby. Łowienie z kajaka, wspinanie się po skałach, brodzenie w morskiej wodzie, wielokilometrowe marsze po plażach z kamieni, set kilometrowe wyjazdy rowerem po bezdrożach – bez problemu wszędzie docieram na protezie, wreszcie jestem „pełnosprawny”. Jedyne czego się obawiam, to niedaleka przyszłość, w której rozlegnie się trzask pękającej maty węglowej czy szklanej i jedyną opcją zostanie powrót do chodzenia o kulach czy poruszania się na wózku.

 

WPŁAĆ DOWOLNĄ KWOTĘ NA RACHUNEK FUNDACJI MOC POMOCY 16 1020 5226 0000 6602 0635 0765 Z DOPISKIEM Jakub Standera
Facebook
Instagram