Sekunda wystarczyła, by cały Nasz świat stanął w miejscu…zupełnie jakby ktoś nagle  wyłączył normalność. Dla Piotrka ten dzień mógł skończyć się na zawsze. Jak każdy z nas ma mnóstwo planów i marzenia do zrealizowania, jednak życie wymyśliło dla niego inny scenariusz. Aktualna diagnoza to stan minimalnej świadomości, niereagujące czuwanie. Mój Mąż walczy o to, by poruszyć palcami, usiąść, stanąć… Dzisiaj to jest jego celem, największym jego i naszym marzeniem – żeby było tak, jak przed wypadkiem. Dlatego w imieniu swoim, naszego synka i całej naszej rodziny bardzo proszę – pomóżcie mu odzyskać zdrowie…

Piotrek to 35- letni chłopak o wielkim sercu. Jego pasją od zawsze była muzyka (szczególną miłością darzy punk rock, który gra mu w duszy chyba od zawsze). Przez sporą część  życia  Piotrek grał na perkusji w dwóch zespołach i udzielał się intensywnie  na scenie muzycznej. Kocha jeździć na koncerty również jako widz i na pewno chciałby zabrać swojego syna Frania na niejeden koncert. Tak Nasz synek to niespełna 3-letni Franio, jest dla niego największą dumą i radością i również u niego widać żyłkę do muzyki i gry na perkusji. Piotrek, jak na tatę perkusistę przystało, udzielał Franiowi pierwszych lekcji.

Piotrka pasją jest również  motoryzacja, podróże oraz spawalnictwo. Właśnie jako spawacz pracował ostatnie kilka lat w różnych firmach i próbował sił w tym fachu również w Niemczech. Kiedy w końcu wszystko zaczęło się układać  wydarzył się wypadek, który sprawił że Nasze szczęście nie trwało długo, świat się zawalił. Mąż pewnego popołudnia po prostu nie wrócił z pracy do domu, otrzymałam telefon, iż podczas ćwiczeń na siłowni stracił przytomność i pojawiła się krew. Reakcja na szczęście była na tyle szybka że został przetransportowany helikopterem do szpitala. Diagnoza –  pęknięcie tętniaka mózgu i natychmiastowa operacja  na otwartej czaszce zagrażająca życiu, na szczęście  lekarzom udało się go uratować. Po 3 tygodniach śpiączki rozpoczęło się wybudzanie i wielki strach, okazało się, że sparaliżowana została lewa strona ciała (Mąż jest leworęczny). Jednak powolna i sukcesywna rehabilitacja zaczęła powoli przynosić jakieś pierwsze pozytywne efekty. Piotrek odzyskał przytomność, zaczął z rozmawiać z nami i z rodzicami przez telefon. Ze względu na pierwszą operację i wszystkie zagrożenia z tym związane chirurdzy usunęli część kości czaszki, w efekcie czego konieczna  była druga operacja (uzupełnienie kości czaszki), następnie trzecia operacja (okazało się, że konieczne było wszczepienie zastawki komorowo-otrzewnowej ze względu na zalegający płyn mózgowo rdzeniowy). Wszystkie operacje miały status zagrażający życiu i były przeprowadzane  w znieczuleniu ogólnym.  Niestety po trzeciej operacji rozpoczął się Nasz kolejny dramat – Mąż miał problemy z wybudzeniem, w wyniku powikłań i osłabienia organizmu dostał bardzo ciężkiej sepsy, do tego doszło obustronne zapalenie płuc, pojawił się również niedobór sodu. Został ponownie przewieziony na intensywną terapie i wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej, po 3 tygodniach lekarze próbowali go wybudzić, ale niestety nie do końca się to udało. Mąż jest w stanie minimalnej świadomości. Pierwsza diagnoza stan wegetatywny, brak reakcji i kontaktu . Piotrek od września 2020 jest przykuty do łóżka i cały czas przybywa w różnych ośrodkach od szpitala, przez ośrodki rehabilitacji  po dom opieki włącznie. Niestety przez prawie cały ten okres  nie mogliśmy go odwiedzać w szpitalu z powodu pandemii, to dodatkowy cios zarówno dla niego, jak i dla Nas. Jedyny kontakt był możliwy tylko przez telefon a kiedy nie był w stanie podnieść słuchawki czy zadzwonić do nas jeszcze przed sepsą to pielęgniarze, na naszą prośbę, dzwonili do nas podczas dyżuru przez wideo, ustawiali telefon na przeciwko i mogliśmy chociaż do niego mówić mając nadzieje, że jakoś zareaguje, że nas słyszy i że się obudzi.

Aktualnie jedyna nadzieja to rehabilitacja w prywatnym ośrodku w Polsce, w którym miesięczny pobyt to koszt rzędu 24 tys zł. W ośrodku  przebywa od 14.09.2021, ale Nasze środki pomału się kończą, potrzebujemy pomocy. Konieczne było również przewiezienie Piotrka do Polski z Niemiec, co zorganizowaliśmy i opłaciliśmy sami jako Rodzina.  Chcielibyśmy, by miał szansę na długotrwałą rehabilitację, która mamy nadzieje przyniesie pozytywne efekty i w jakimś stopniu Piotrek odzyska świadomość, zdrowie i życie. Nie wiemy ile może potrwać taka rehabilitacja, ponieważ każdy tego typu przypadek i organizm jest inny, wiemy natomiast że to jedyna szansa dla niego…

Patrzę na mojego męża i tak bardzo chciałabym mu pomóc, a często bezsilność doprowadza mnie do łez… Gdyby tylko miłość mogła go uleczyć, już dawno wraz z Naszym Synkiem biegałby śmiejąc się radośnie. Niestety, takiego cudu nie uda mi się sprawić, ale mogę być tutaj i prosić Was o pomoc. Pomóżcie Piotrkowi wrócić do Nas!

 

WPŁAĆ DOWOLNĄ KWOTĘ NA RACHUNEK FUNDACJI MOC POMOCY 16 1020 5226 0000 6602 0635 0765 Z DOPISKIEM Piotr Baraniak
Facebook
Instagram