To był najkoszmarniejszy Dzień Dziecka w naszym życiu. 1 czerwca posypało się nasze rodzinne, sielskie życie. Piotrek wieczorem dostał wylewu krwi do mózgu. Jak się później okazało, pękła malformacja, którą posiadał w głowie od dzieciństwa. Tydzień później lekarze operowali. W wyniku wylewu oraz powikłań pooperacyjnych doszło do uszkodzeń lewej półkuli. Ma sparaliżowaną prawą część ciała, w niewielkim zakresie porusza lewą ręką oraz nogą. Jest jednak z nami w kontakcie, próbuje odpowiedzieć na pytania. Dla nas wszystkich najgorsza jest myśl, że jest uwięziony we własnym ciele. W domu czekają na Piotrka żona oraz dwie zakochane w nim po uszy czterolatki, które nie zdają sobie sprawy z tego, że tata nie będzie mógł ich przytulić, poczytać im książeczek, zabrać na wycieczkę do lasu. Tęsknią i gorąco wierzą w to, że po powrocie taty wszystko wróci do normalności. Piotrek to otwarty, pozytywny, potrafiący się cieszyć życiem człowiek. Pracuje jako urzędnik, jest też instruktorem nauki jazdy, chociaż od lat już nie uczył. Był dobrym i cierpliwym nauczycielem. Na kursie poznał swoją żonę czyli mnie. Wolny czas poświęcał rodzinie oraz swojej nowej pasji – rowerowi. Wytchnienie dawały mu wycieczki rowerowe, zarówno te weekendowe poranne po okolicy jak i dłuższe po trasach rowerowych w Polsce. Kocha góry. Naszym wspólnym marzeniem jest wejście na Rohacze. Plan odsunięty w czasie ze względu na małe dzieci. Narodziny bliźniaków przewróciły nasze życie do góry nogami. Ostatnie cztery lata to wymienna opieka nad nimi i radość z pokazywania im świata. Jest wspaniałym, kochającym tatą i mężem. Dziś walczy o powrót do zdrowia, który będzie możliwy tylko dzięki intensywnej rehabilitacji w specjalistycznym ośrodku. Koszt takiej rehabilitacji jest ogromny dlatego zwracam się z prośbą o wsparcie, żeby Piotrek jak najszybciej mógł wrócić do swoich dziewczyn, do domu.

 

WPŁAĆ DOWOLNĄ KWOTĘ NA RACHUNEK FUNDACJI MOC POMOCY 16 1020 5226 0000 6602 0635 0765 Z DOPISKIEM Piotr Marczak
Facebook
Instagram