Tomasz Grell w wieku 19 lat uległ wypadkowi, w wyniku którego konieczna była amputacja kończyny. Obecnie porusza się za pomocą protezy, w której zakup zaangażowani byli zarówno zwykli ludzie, jak i podmioty biorące udział w programie Po Amputacji. Z jakimi trudnościami borykają się amputanci oraz jak obecnie wygląda życie Tomka? Zapraszamy do lektury wywiadu.   

Amputacja to skomplikowana operacja chirurgiczna, którą wykonuje się, gdy tradycyjne metody leczenia nie przynoszą pozytywnych rezultatów, a życie pacjenta jest zagrożone. Najczęściej w wyniku chorób naczyniowych, metabolicznych, czy wskutek urazów. Tomku, jak to było u Ciebie, jak doszło do tego, że straciłeś nogę?

Tomasz Grell: Wszystko zaczęło się we wrześniu 2019 roku, kiedy uległem wypadkowi komunikacyjnemu, na skutek którego doświadczyłem urazu prawej części kończyny, dokładnie podudzia i stopy. Lekarze próbowali wszystkich sposobów, aby uratować nogę, jednak po dwóch miesiącach pojawiły się zmiany martwicze i decyzja personelu medycznego  – amputacja. Tylko ona mogła uchronić mnie przed zakażeniem całego organizmu lub zakrzepicą, a w konsekwencji nawet śmiercią.

Amputacja ingeruje w cały organizm człowieka. Dotyka zarówno jego fizyczności, jak i sfery psychicznej. Osoba, u której konieczna była operacja odjęcia kończyny musi nagle zrezygnować z dotychczasowych zachowań i nawyków, a często również ograniczyć swoje wcześniejsze aktywności. U wielu osób prowadzi to do poczucia traumy, a nawet głębokiej depresji. Z drugiej strony, trudności i ograniczenia można  przezwyciężyć, bo amputacja to także etap na drodze do odzyskania zdrowia i sprawności. Jak to było u Ciebie, jak zareagowałaś na wiadomość o amputacji? 

Tomasz Grell:  Odkąd po wypadku trafiłem do szpitala, musiałem mierzyć się z nieznanym dotąd bólem. Ten jednak, pomimo środków przeciwbólowych i stabilizatorów nie dawał za wygraną. Miałem dość tych wszystkich zabiegów, a przede wszystkim niepewności, co stanie się z moją nogą. Amputacja miała być początkiem końca mojego cierpienia. Bardzo obawiałem się samej operacji oraz tego, co nastąpi później. Byłem przecież młody i miałem plany na przyszłość. Uczyłem się, a jednocześnie pracowałem, byłem bardzo aktywny fizycznie – grałem w koszykówkę, chodziłem na ściankę wspinaczkową, brałem udział w rekonstrukcjach historycznych. A teraz, moje życie miało się odmienić. Na początku myślałem, że stracę to wszystko, jednak wraz z kolejnymi rozmowami, przede wszystkim z Panem Arielem z firmy Orto-Pes oraz panem Bartkiem (Managerem Rehabilitacji w programie Po Amputacji), moja wizja życia po amputacji ulegała zmianie. Dowiedziałem się, że dzięki obecnym rozwiązaniom protetycznym możliwe jest odzyskanie sprawności i normalne życie, jednak wszystko to możliwe jest pod jednym warunkiem – wierze we własne siły i możliwości. Nie mogę również nie wspomnieć
o mojej mamie, która jak przystało na prawdziwego duchowego motywatora, mobilizowała mnie do działania, zagrzewała do walki, a przede wszystkim dodawała otuchy.

…I od razu im wszystkim uwierzyłeś?

Tomasz Grell:  Inaczej nie byłbym w miejscu, w którym obecnie jestem. Oczywiście były momenty, w których zadawałem sobie pytanie, czy chcę takiego życia. Pomyślałem wtedy, że przecież za dużo poświęciłem aby teraz zamknąć się w domu, a jeszcze więcej mógłbym stracić. Jestem przecież jeszcze bardzo młody. Poza tym mam kochającą mnie nad życie mamę i mnóstwo dobrych ludzi wokół. Minęło zaledwie ponad pół roku od amputacji, a ja chodzę o własnych siłach, bez kul, balkoników i innych ortopedycznych wsporników. Można? Można!

Tomku, jesteś prawdziwym dowodem na to, że chcieć to móc. Powróćmy jednak do pierwszych miesięcy po operacji. Nierzadko, osoby po zabiegu odczuwają ból w miejscu, gdzie dokonano amputacji. Najczęściej jest to uczucie drętwienia, czy zginania kończyny (której już przecież nie ma), ale i przeszywanie, zgniatanie, pieczenie. To tak zwany ból fantomowy, który odczuwają pacjenci w pierwszych tygodniach (miesiącach) po amputacji kończyny. Czy Ty również doświadczyłeś tego nieprzyjemnego zjawiska? 

Tomasz Grell:  Tak, najsilniej w pierwszym tygodniu, kiedy wróciłem ze szpitala do domu. Jednak muszę podkreślić, że nie był on tak bardzo dokuczliwy i dość szybko się z nim uporałem. Myślę, że w dużej mierze pomogła tu moja determinacja i akceptacja całej tej sytuacji. Ulgę przynosiły również ciepłe okłady kikuta oraz suplementacja witaminami z grupy B.  Wiem, że dobrym sposobem na pozbycie się bóli fantomowych jest również uczestnictwo w terapii lustrzanej. Polega ona na wywołaniu iluzji istnienia amputowanej kończyny poprzez obserwację swojej sylwetki w lustrze w sposób, w którym widać drugą, zdrową kończynę
(a nie kikut).

Głównymi celami po amputacji kończyny jest dążenie do zagojenia rany pooperacyjnej oraz przygotowanie do zaprotezowania. Proces ten obejmuje odpowiednie postępowanie z kikutem. Jak w Twoim przypadku wyglądało przygotowanie kończyny do zaprotezowania oraz po jakim czasie możliwe było wykonanie protezy?

Tomasz Grell:  Od momentu amputacji do pierwszych kroków w protezie minęło 5 miesięcy. W tym czasie musiałem odpowiednio dbać o kondycję kikuta, wykonywać ćwiczenia dobrane przez rehabilitantów, a także należycie postępować ze zdrową nogą. Cały ten proces może wydawać się dość skomplikowany, jednak dzięki pomocy Pana Ariela wiedziałem, co powinienem dokładnie robić, aby maksymalnie szybko móc zaprotezować nogę. Otrzymałem konkretne instrukcje oraz wskazówki, a jeżeli pojawiły się wątpliwości, mogłem pytać do woli. Była ku temu okazja, bo Pan Ariel konsultacji udzielał mi wielokrotnie. I tak, jeżeli chodzi o przygotowanie kikuta, to poza pielęgnacją polegającą na myciu go delikatnymi środkami, musiałem w ciągu dnia stosować bandaże elastyczne. Do codziennych czynności należało także poklepywanie i masowanie kikuta oraz poddawanie go naprzemiennym działaniu zimnej i ciepłej wody.  Zdrową nogę oraz mięśnie wzmacniałem natomiast we wrocławskim C.R Modus, gdzie odbywałem turnus rehabilitacyjny przygotowujący do zaprotezowania. Jeżeli chodzi o same ćwiczenia, które również mogłem wykonywać w domu, to jedno z nich wyglądało tak: Siedziałem na krześle, które miało przymocowaną taśmę elastyczną do jednej nogi, drugi koniec taśmy był przywiązany do kikuta. Ćwiczenie polegało na prostowaniu nogi (kikuta), utrzymywaniu pozycji, a następnie rozluźnianiu.

Poruszasz się na protezie kończyny podudzia. Czy zgodnie z obietnicami, pozwala ona na samodzielność w codziennym życiu?

Tomasz Grell: Powiem tak: tracąc nogę, straciłem także część umiejętności, których teraz muszę uczyć się od początku. Jednak oswojenie się z sytuacją oraz wiara we własne możliwości sprawiają, że brak drugiej kończyny nie jest dla mnie ograniczeniem. Im więcej czasu mija od zaprotezowania, tym więcej czynności jestem w stanie samodzielnie wykonać. Dużą pomocą jest posiadana przeze mnie  proteza z lejem na podciśnienie, w której mogę nawet pływać, a ciekawostką jest, że steruję nią przy użyciu specjalnej aplikacji w moim smartfonie. Jako, że przed wypadkiem byłem bardzo aktywny fizycznie, aktualnie testuję stopę sportową z adapterem, którą będę mógł samodzielnie sobie zmieniać, w zależności od potrzeb.

Jakich rad udzieliłbyś osobom, które czeka amputacja?

Tomasz Grell: Przede wszystkim trzeba uwolnić z siebie wszystkie emocje – chcesz płakać – płacz, chcesz krzyczeć – krzycz – wszystko to jest prawidłowym odruchem po tak traumatycznym wydarzeniu. Akceptacja całej tej sytuacji przyjdzie z czasem, dlatego jeżeli ktoś poprosi Cię o rozmowę (czy to brat, kolega, czy psycholog) – nie odmawiaj. Bądź świadom tego, że amputacja to nie koniec świata, Ty dalej żyjesz i możesz normalnie funkcjonować. Potrzebna jest jednak chęć i determinacja.

Chciałem jeszcze wspomnieć o programie Po Amputacji, dzięki któremu udało mi się zebrać znaczne środki na zakup protezy oraz rehabilitację – w program zaangażowana jest fundacja paraolimpijczyka Rafała Mikołajczyka – Moc Pomocy, która bardzo wiele zrobiła abym mógł kupić dobrej jakości protezę. Nie mogę również nie wspomnieć o samym spotkaniu Rafała oraz rozmowie z nim – człowiek-inspiracja. Żywy przykład tego, że niepełnosprawność nie wyklucza aktywności, a chcieć to móc!

 

Facebook
Instagram